@paula
Spotkałam kiedyś anioła. Był piękny, a jego dotyk leczył rany. Ciemne, błyszczące oczy wpatrywały się w ogromny majestat oślepiającego słońca. Anioł wydawał się być oczarowany jego blaskiem, lecz nie widział, że to ono było obserwatorem jego samotnie spędzonych dni. Na wylanych łzach. Na słowach przepełnionych smutkiem i goryczą. Na cichych, błagalnych szeptach płynących wprost z krwawiącego serca. Anioł bez skrzydeł. Czekał na zbawienie, na pomstę, jednak jaskrawe lico słońca nie pomagało sercu, które nie przestawało ronić krwawych łez.
Spotkałam kiedyś anioła. Jego biała szata unosiła się delikatnie w podmuchach wiatru. Oczy stały się matowe, szare, bez wyrazu. Uśmiech był sztuczny, nie sięgając tych ciemnych tęczówek, które kiedyś oślepiały i onieśmielały swym blaskiem. Anioł czekał na zbawienie, jednak ono nie przychodziło. Stracił nadzieję, jego wzrok stał się zamazany, mglisty. Bał się, że już nigdy nie odnajdzie swojej nadziei, którą utracił. Że już nigdy nie sięgnie nieba, którego tak bardzo pragnął. Że już nigdy nie poczuje szczęścia i boskiej opatrzności. Jednak... Nagle chmurne niebo przeszył prześwit. Za nim kolejny i następny. Czarne chmury ustąpiły miejsca wierze i nadziei. Zjawiła się wyciągnięta ręka, pojawiająca się ot. Pochwyciła anioła i powstała. Wtem ujawniła mu się para niebieskich, smutnych tęczówek, która należała do mnie. Wprowadzając anioła w inny świat, pusta panująca w jego duszy, zniknęła. Pojawiło się bezchmurne niebo. Oczy anioła odzyskały swą głębię i blask, jednak serce nadal miało pewną dozę smutku i tęsknoty. Do anioła po raz pierwszy została wyciągnięta dłoń, a on pochwycił ją, aby odnaleźć to, co zostało mu odebrane.
Kup książkę on-line. Aby wejść do sklepu empik.com kliknij tutaj
