@saba

aniol.jpg
extra

Wiecie co ? Wczoraj spotkałam anioła. Naprawdę , nie kłamię.
Wczorajszego popołudnia wyszłam na spacer.Miałam dosyć już tego hałasu i chciałam odpocząć.
Chodziłam sobie po lesie gdy nagle zauważyłam światło. Była to trochę dziwne bo znajdowało się ono po przeciwnej stronie zachodzącego słońca. Ruszyłam w tym kierunku chcąc sprawdzić niezwykłe wydarzenie.
I wtedy zauważyłam Ją. Siedziała na zwalonym drzewie. Miała krótkie , blond włosy. Była dość niska, ubrana w fioletowy płaszcz , jeansy i buty na wysokim obcasie. Bawiła się czymś co wyglądało jak skradzione światełko słońca.
Przecież to nie dorzeczne to nie mogło być światło , pewnie była to jakaś błyskotka.
Nagle .
-Kim jesteś ? - spytała się mnie blondynka siedząc dalej tyłem.
-Ja tu tylko spaceruje. Nazywam się Anka a Ty ?.. - odpowiedziałam szybciej niż pomyślałam: "co się dzieje do licha".
-Hmm.. Jesteś człowiekiem ? - kolejne dziwne pytanie.
- No tak a kim mam być.
-I mimo to widzisz mnie ? - zdziwienie pojawiło się w jej głosie .
-A czy to takie dziwne ? .. Tak widzę Cię i chcę się dowiedzieć kim jesteś i co tutaj robisz .
- Hmm.. Jeśli tak bardzo tego pragniesz. Mam na imię Caroline i jestem aniołem. Zadowolona ?
-"Wariatka" - pomyślałam.
-Nie myśl tak. To prawda jak szczere złoto.- odwróciła się szybko. Wciągnęłam głośno powietrze. Dziewczyna miała złote oczy ze szparkami jak u kota.
- I co wierzysz mi ? - odpowiedziała ze złośliwym uśmieszkiem na twarzy.
-Tak wierzę Ci.. Ale jak ? Kiedy ? Czemu ?.
- tyle pytań miałam ale powiedzieć szczerze bałam się je wypowiedzieć.
-Czy to takie dziwne , że tutaj jestem. Chciałam odpocząć od tego całego rozgardiaszu jaki panuje u góry. - znacząco wskazała palcem wskazującym w górę. Spojrzałam zaciekawiona myśląc iż ujrzę tam mnóstwo fruwających człowieczków.
-Nie, my tak nie latamy. Nie mamy żadnych skrzydeł ani nic w tym stylu.
-Co robiłaś nim Ci przeszkodziłam ?
-Myślałam..
-Nie o to mi chodzi . Gdy tak siedziałaś miedzy Twoimi palcami dostrzegłam złote światełko.
-Ach to.. To była iskra duszy człowieka którego jestem opiekunem..
-Jesteś Aniołem Stróżem ? - wpadłam jej w zdanie zaskoczona.
Spojrzała się na mnie tymi złotymi oczami marszcząc czoło.
-Hmm.. można tak powiedzieć.. Tylko jest jedno ale : ja nawet nie wiem kogo ochraniam , jestem początkującym aniołem..
-Skąd będziesz więc wiedziała kogo masz ochraniać ?
-Kiedy danej osobie będzie groziło jakieś niebezpieczeństwo ja znajdę się w pobliżu i ochronię ją..
- No ale jak znajdziesz się koło tej osoby ? - drążyłam dalej ciekawa.
-To będzie niespodziewane. Więc trzeba być ciągle czujnym bo nie wiadomo kiedy to nastąpi.
Kiedy Caroline pouczała mnie o znajdowaniu swojej duszyczki,nagle w górze drzew coś trzasnęło i ogromna gałąź spadała prosto na mnie. Zamknęłam oczy gotowa na uderzenie ale.. nic się nie stało. Poczułam tylko lekki powiew wiatru i to wszystko.
Otworzyłam oczy. Obok mnie stała Caroline uśmiechając się szeroko.
-No no .. chyba już wiem kogo będę ochraniać.. Dziękuję Ci.
Nie rozumiałam.
-Och.. przed chwilą ta ogromna gałąź omal Cię nie zabiła..- powiedziała mi pokazując na wielki kawał drewna który leżał w pobliżu. W miejscu gdzie stałam przed chwilą.
-Ja dziękuję.. naprawdę..
-O nie to ja dziękuję bo w końcu wiem kogo mam ochraniać..
-Więc to światło.. ta iskra .. była moja ? - Carolina zmarszczyła czoło .
-Tak to była ona.. Wiesz i mogę Ci powiedzieć jedno : dokonasz wielkich rzeczy. Naprawdę.
-Naprawdę ? - spytałam wzruszona.
-Tak.. wybacz ale wzywają mnie.
-Poczekaj mogę Ci zrobić zdjęcie ?
Dziewczyna przewróciła oczami.
-No dobra..
Anioł patrzał się jeszcze na mnie chwilę. Potem blondynka podeszła do prowizorycznego siedzenia i siadła tam znów wywołując to dziwne światełko. W tym czasie zdążyłam wyciągnąć telefon i zrobić szybko zdjęcie. W następnej sekundzie polankę zalało blade światło i Caroline już nie było. Po moim policzku spłynęła łza. Więc mam swojego Anioła znaczy się Anielicę.
Wróciłam do domu zastanawiając się czy to prawda co powiedział mój Anioł Stróż.
No wiecie , z tym że dokonam wielkich rzeczy ..
No ale tego dowiem się później..